Zaraz zwariuje, jest czymś strasznie zakłopotany.
-Gadaj co jest, bez powodu człowiek się tak nie denerwuje.- Powiedziałam spokojnie.
Nastała cisza, było słychać tylko jego nieregularny oddech. Zgaduje że rozmyśla czy mi to powiedzieć, czy nie.
-Bo za pół godziny ma tu być Dan, mamy iść na randkę. A chciałbym się jej wtedy oświadczyć. Nawet nie wiesz jak się stresuje.- Odpowiedział na jednym wdechu.
-Jeżeli cię kocha to na pewno się zgodzi.- Powiedziałam z nadmiernym spokojem.
-Wiesz, masz całkowitą racje, dzięki.- Po tych słowach mnie przytulił. Bardzo się zdziwiłam, dlaczego mnie przytulił. Nie boi się że mu coś zrobię? Ja przecież jestem morderczynią... Nie jesteś morderczynią, zrobiłaś to w słusznej sprawie. Moja podświadomość ma trochę racji. Odwzajemniłam uścisk, po chwili mnie wypościł. A potem usiadł na kanapie, obok mnie. Oglądał telewizje, kiedy ja przeglądałam tumbrla. Po około dwudziestu minutach ktoś zapukał do drzwi. Li szybko wstał i podszedł do owych drzwi, przez które weszła piękna dziewczyna. Na głowie miała bujne loki, puszczone swobodnie na jej ramiona. Nie była bardzo pomalowana, a wręcz przeciwnie, nie miała makijażu prawie w ogóle. Była ubrana w białą luźną koszule, która wyglądała pięknie na jej chudej sylwetce. Miała na sobie również czarne obcisłe rurki, które podkreślały piękne chude nogi. Buty uzupełniały kreacje. Były czarne, na platformie i miały grubszy, czarny obcas. Sięgały za kostkę i były zawiązywane na sznurówki. Jej kreacja była luźna, a zarazem szykowna i elegancka.
-Danielle.- Wyciągnęła rękę w moją stronę.
Wstałam po to aby być z nią na równi, była wyższa ode mnie o czoło.
-Emma.- Uścisnęłam ją.- Liam dużo mi o tobie opowiadał.- dodałam po chwili.
-Mam nadzieje że same dobre rzeczy.- Zachichotała, tak aby chłopak nie mógł nas usłyszeć.
-Najlepsze.- Powiedziałam również chichotając.
Było to bardzo dziwne uczucie się śmiać, śmiać z osoba którą się zna kilka minut. Śmiech jest przyjemny, to takie dziwne uczucie, dziwne ale przyjemne. Minute później podszedł do nas Liam.
-My się zbieramy, uważaj na siebie.- Powiedział chwytając Dan za rękę.
-Nie bo ja prawie w ogóle nie mam 17 lat.- Powiedziałam z sarkazmem.
Nic nie odpowiedział, tylko się zaśmiał i wyszedł.
Zostałam sama w tym wielkim domu, ciekawi mnie o której wróci cała reszta. Samotność jest fajna, ale czasem potrzebujesz się do kogoś odezwać. Czasem potrzebujesz towarzysza, osoby która będzie.Lecz ja takiej nie mam...
Chciałam z powrotem usiąść, lecz zachciało mi się siusiu. Ruszyłam na piętro aby dotrzeć do łazienki. Znalazłam się z w niej po około minucie. Zrobiłam to co miałam zrobić, umyłam ręce i wyszłam. Moi zamiarem było dotrzeć znów do salonu. Gdy przechodziłam korytarzem zobaczyłam pokój który miał uchylone drzwi. To nie była sypialnia żądnego z nich, otworzyłam je szerzej. Moim oczom ukazał się pokój, był cały biały a na środku był fortepian. Piękny czarny fortepian. Był to jedyny mebel w pokoju. Umiem grać na tym instrumencie, umiałam już w szkole podstawowej. W trzeciej gimnazjum przestałam grać, a było to spowodowanie nadmierną ilością nauki. Ciekawe czy coś jeszcze pamiętam. Podeszłam do owego fortepianu, usiadłam na krześle, przyłożyłam ręce do klawiszy. Zamknęłam oczy i wydobyłam pierwszy dźwięk, potem drugi, trzeci i następny.(Oto piosenka, którą grała.) Zatraciłam się w grze, przez myśli przechodziły mi wszystkie dobre wspomnienia z rodziną. Wzloty i upadki, zimowe wieczory spędzone z mamą i tatą, popijając kakao. Święta, wigilia, wspólne kolędowanie, rozmowy podczas kolacji. Radość gdy

dostałam pierwszy rower z dwoma kołami, zamiast czterech. Pierwsze prawdziwe wakacje, całe dnie spędzone na plaży. Występ w szkolnym teatrze, rozglądałam się wszędzie szukając rodziców. Gdy ich znalazłam wzrokiem, pomachali mi a ja się szeroko uśmiechnęłam. Te niezapomniane chwile z przed paru lat. Te czasy kiedy życie było beztroskie a ja myślałam że gdy pójdę w świat, ludzie będą na mnie czekali z otwartymi drzwiami.Oni zawsze mnie wspierali, pomagali, pocieszali, gdy czegoś nie rozumiałam wytłumaczyli lecz gdy przypomnę sobie te czasy bardziej dostrzegam nie tylko te dobre ale niestety także te złe chwile... kłunie w domu, oskarżenia i krzyki.
Teraz oboje nie żyją, mama przez ojca, ojciec przeze mnie. Tęsknie, pomimo wszystkich krzywd, tęsknie wypełni świadoma tego co się wydarzyło. Tęsknie za nimi, tęsknię za tym ciepłem kiedy mnie przytulali. Po moim policzku spłynęła pojedyncza łza. Nie potrafię być silna, nie potrafię żyć. Gdybym mogła cofnąć czas, cofnęłabym go aż do czasów pierwszej klasy podstawówki. Wtedy wszystko było idealne.Wraz z końcem piosenki, zakończyłam mój głęboki trans. Usłyszałam jak ktoś klaska w dłonie. Szybko odwróciłam głowę, aby ujrzeć opierającego się o ścianę Harrego. Moje policzki nabrały koloru czerwonego, a może nie mogłam tu wchodzić? Otarłam łzę która nadal była na moim policzku.
-Um...ja...ja nie....nie wiedziałam.....um...czy mogę.- Nie potrafiłam złożyć sensownego zdania.
-Graj kiedy chcesz, a to było....wow.- Zaczerwieniłam się jeszcze bardziej na jego komplement.
Ale nikt nie może o tym wiedzieć, dawno z tym skończyłam...Ale to uczucie kiedy gram, ciepło wypełniające mnie od środka. To uczucie znów powraca. Znów mogę robić to co kiedyś kochałam, co ja gadam...Ja nadal to kocham.
-Nie mów nikomu że gram, obiecaj mi.- Powiedziałam błagalnym tonem.
-Obiecuje.- Uderzył się w serce.
Zachichotałam bo zrobił to trochę za mocno i się zachwiał. Zrobił to samo co ja, chwile potem. Śmieje się dziś po raz drugi, może coś zaczyna się zmieniać. Może zaczynam żyć, ale znając mnie nie potrwa to długo.
-Za godzinę idziemy na zakupy a potem do kina.- Oznajmił nagle.
Przytaknęłam, nie mam nic do roboty, to czemu nie? Chłopak wyszedł, chwile potem ja również. Skierowałam się do swojego pokoju, przygotowałam rzeczy pod prysznic i poszłam do toalety. Zawiesiłam ręcznik i czystą bieliznę na wieszaku zaraz koło kabiny.Weszłam do niej i puściłam wodę. Gorąca woda spływała po moim ciele. Tak, czyli to prawda że 95% czasu pod prysznicem myślimy o "dupie Marynie" zamiast się myć... Po tym jak już starannie umyłam moje ciało i wyszorowałam ząbki, udałam się do mojego pokoju w samej bieliźnie. Wysuszyłam włosy. Ubrałam pończochy w kropki czarne szorty i zwykłą czarną koszulkę. Wsadziłam ją pod spodenki nałożyłam czarną skórzaną
kurtkę. Na głowę założyłam czapkę. Cały strój dopełniły czarne creepersy. Gotowa zeszłam na dół, długo na chłopaków czekać nie musiałam.
☺☺☺☺
Oto rozdział 3 :DD
Krótszy :c
Jeżeli są błędy to przepraszam
JEŻELI PRZECZYTAŁEŚ/AŚ ZOSTAW KOMENTARZ, TO DLA CIEBIE MINUTA ROBOTY A DLA MNIE OZNAKA ŻE KTOŚ TO CZYTA <3
Gratulacje, zostałaś nominowana do LBA! Więcej informacji na obietnicazycia.blogspot.com :D
OdpowiedzUsuńŚwietnie piszesz, czekam na kolejny i życzę weny ^^
OdpowiedzUsuńKlaudia.