Lepiej się czyta kiedy włączysz te piosenkę.
Obudziłam się wtulona w kogoś. Szybko podniosłam głowę i ujrzałam tego chłopaka z lokami. Nawet jego imienia nie pamiętam. Momentalnie podniosłam głowę i lekko się odsunęłam, na tyle ile mogłam w tym...samolocie? Wyjrzałam za okno, tak to był samolot. Lecz to trochę dziwne, nie było w nim ludzi. Tylko ja Zayn i ci chłopacy z pod Hotelu. Kolejną rzeczą która mnie zaciekawiła, to było to że nie siedzimy na zwykłych fotelach, siedzimy na...kanapie? Mój kuzyn spał, gdy popatrzyłam na loczka, spoglądał się na telewizor. Po chwili czułam jak przeszywa mnie wzrokiem. Spojrzałam na niego, zauważyłam że swój wzrok ma skierowany na moje ręce. Blizny...
-Będziemy w Londynie za 20 minut.- Oznajmił blondyn.
Dzięki niemu chłopak przestał ilustrować moje blizny. W tym momencie przypomniałam sobie ostatni rok.
Do mych oczu napłynęły łzy, pozwoliłam im swobodnie spływać po moich policzkach. Przypomniałam sobie strach, rozpacz i ból. Wiele razy chciałam się zabić, lecz miałam anioła stróża. On nigdy nie pozwolił mi odejść, on trzymał mnie przy życiu. Czasami zastanawiałam się czy tym aniołem nie jest moja mama...
Zamknęłam oczy, lecz łzy spływały nadal. Schowałam głowę w poduszkę i marzyłam, marzyłam żeby spotkać mamę. Żeby być z nią tam w niebie. Chce śmierci, czy proszę o zbyt wiele? W pewnym momencie poczułam że ktoś głaska mnie po głowie. Spojrzałam na tę osobę, był to ten sam chłopak co jechał z nami w samochodzie i obudziłam się w niego wtulona. Jego zielone oczy były pełne współczucia.
-Szyyyy, będzie dobrze.- Szepnął ledwie słyszalnie.
Nie wytrzymałam wstałam, ze spuchniętymi od płaczu oczami zaczęłam krzyczeć...
-Nic nie będzie dobrze! Zawsze będę to pamiętała, zawsze! Kiedyś mi się uda, odejdę z tego świata! Spotkam moją mamę, zapomnę, zapomnę o tym pieprzonym świecie. Zapomnę całe zło, będę wreszcie szczęśliwa. Z daleka stąd, znikną wszystkie blizny, znikną wspomnienia, a przede wszystkim zniknie strach i conocny płacz. Poczuje wtedy radość, może się uśmiechnę. Od roku nie byłam choć odrobinę szczęśliwa.
Wiesz, nawet nie wiem po co ci to mówię. Ty nigdy przez coś takiego nie przeszedłeś, tym masz to swoje idealne życie. Nigdy nie doświadczyłeś tego bólu co ja...Nikt go nie doświadczył. Jestem w tym wszystkim sama...
Przez chwile zdawał się zdumiony mymi wyznaniami. Chciał coś powiedzieć, lecz tego nie zrobił. Może to i nawet lepiej. Na szczęście Zayn spał, a reszta była w innym...pokoju? Z głośników dobiegł głos pilota, mówił że lądujemy. Szybko znalazłam mój plecak, w którym mam najpotrzebniejsze rzeczy na podróż. Choć i tak całą przespałam. Nagle zaczęły się turbulencje, były dość silne, a ja oczywiście zamiast usiąść stałam. Próbowałam usiąść, ale kolejna silna turbulencja zrzuciła mnie na ziemię, a dosłowniej na podłogę... czy jak to się tam nazywa. Loczek pomógł mi wstać.
- Zostaw mnie - wyrwałam się i usiadłam na swoim miejscu
Kurde czy on musi się we wszystko mieszać!? Znamy się od zaledwie kilku godzin a już zdążył mnie nieźle wkurzyć... I ja będę musiała mieszkać z nimi przez przez kolejny rok...Albo, dopóki nie skończę tego wszystkiego...
Turbulencje się skończyły, to oznacza tylko jedno...Dotarliśmy. Pozostaje tylko wysiąść z tego samolotu, pojechać do tego ich domu i zostać samą.
Jakieś 15 minut później, dotarliśmy na miejsce. Moim oczom ukazała się ogromna willa, należąca zapewne do chłopaków. Jest ogromna, na całej powierzchni rozciągają się wielkie, piękne okna. Mogłabym oglądać ją jeszcze długo, ale robi się zimno.Chłopaki siłują się z walizkami, więc chyba powinnam im pomóc. W końcu są tam też moje walizki. Podeszłam do nich i wzięłam owe walizki, kiedy byłam już przy drzwiach, Mulat rzucił mi klucze. Włożyłam je do dziurki, przekręciłam i popchnęłam lekko drzwi. Wnętrze było takie jak myślałam, bardzo luksusowe oraz drogie. Weszłam do środka, a zaraz po mnie Zayn i reszta.
- Masz pokój pomiędzy Nialla i moim, nasze są podpisane tabliczkami.- Powiedział Mulat.
Wskazał na schody, więc wzięłam walizki i weszłam po nich. Szybko znalazłam pokoje chłopaków, również i mój. Weszłam do środka i zobaczyłam ładnie urządzony pokój. Przeważały w nim zielono-białe barwy. Na środku stało duże łóżko. Muszę przyznać postarali się...
Zaczęłam się rozpakowywać i układać swoje rzeczy na półkach w komodzie o jasnych barwach, stojącej przy ścianie. Po całkowitym zadomowieniu się w pomieszczeniu ruszyłam w stronę łazienki.... jakieś pół godziny później byłam już gotowa, aby udać się spać. Usiadłam na łóżku, jeszcze chwilę myślałam... tak o wszystkim i o niczym. Myślałam jak to będzie mieszkać z nimi, czy wytrzymam choć jeden dzień. po czym odpłynęłam w objęcia Morfeusza.
Obudziły mnie krzyki, dochodziły zza drzwi. Szybkim tempem wstałam z łóżka i podeszłam do owych drzwi. Lekko je otworzyłam i ujrzałam blondyna biegającego za chłopakiem, który przytulał marchew i krzyczał, "Zjadłeś mi prawie wszystkie Niall, tej ci nie oddam, to moja ostatnia". Nie tylko ja to oglądałam zza drzwi, pozostali również obserwowali tą sytuacje. Mojego kuzyna tak to rozbawiło że wylądował na podłodze ze śmiechu. W sumę, było to zabawne, nawet się uśmiechnęłam, chwila wróć...uśmiechnęłam? Tak dawno tego nie robiłam, przypomniałam sobie jak to jest choć przez chwile się cieszyć. Chciałam aby ten stan trwał wiecznie, niestety...w tej chwil wszystko wróciło, wspomnienia, ból i strach. Uśmiech znikł i wróciłam do realnego świata, świata przepełnionego złem, nienawiścią i zemstą. Świata w którym niezgoda buduje, a radość rujnuje. Tu rządzi wszystko co złe. Dobra dość tych przemyśleń, trzeba iść na śniadanie. Zjadłabym naleśniki, jedzenie w areszcie było nie jadalne. Chciałabym zjeść coś, co ma smak, coś, co da się przełknąć. Wyszłam z pokoju, kierując się do kuchni. Na piętrze nie było już nikogo. Gdy weszłam do kuchni, zastałam chłopaka z lokami, na dodatek był w samych bokserkach. Starałam się patrzeć wszędzie, tylko nie na niego. Gdy się obrócił w moją stronę, podskoczył, przestraszył się mnie.
-Umh...nie chciałam cię przestraszyć, chciałam tylko zrobić sobie naleśniki.- Powiedziałam niemal szepcząc.
-Mogę ci zrobić i tak już robię dla wszystkich śniadanie. I jeszcze jedno, chciałem cię przeprosić za to w samolocie, ja nie wiedziałem o tym. Przepraszam.- Jego głos na końcu się załamał. Zrobiło mi się go szkoda, to nie jego wina że Zayn mu nie powiedział. To ja na niego nakrzyczałam, chciał mnie tylko uspokoić.
-Okey, zapomnijmy o tym. To nie tylko twoja wina, to ja na ciebie nakrzyczałam bez większego powodu. I dzięki za naleśniki.- Odpowiedziałam po chwili. Skierowałam się do jadalni, gdzie wszyscy już czekali. Po około dwudziestu minutach zjawił się chłopak z naszym śniadaniem. Dla mnie zrobił naleśniki, dla reszty jajecznice z bekonem. Jedliśmy w ciszy, ale nie długo. Musze zapamiętać ich imiona, przecież mam z nimi mieszkać przez najbliższy czas.
-Musisz nas trochę poznać.- Powiedział blondyn, jakby czytając mi w myślach. Przytaknęłam lekko, dając znak że się zgadzam.
Opowiadali około pół godziny, dowiedziałam się dość dużo na ich temat. Liam, jest z nich najstarszy, mówią na niego Daddy Direction, ma dziewczynę Danielle i jest również najstarszy umysłowo. Louis uwielbia szelki, paski i marchewki. Ma gołębia Kevina. Ciągle robi im kawały, i zachowuje się jak dziecko. Nie ma dziewczyniny i nie szuka, jak na razie. Niall jest wiecznie głodny, lubi spać do późna. Zje wszystko co da się zjeść. Od niedawana spotyka się z dziewczyną o imieniu Jane. Jako jedyny nie ma tatuaży. Harry, nie ma dziewczyny, uwielbia flirtować i się wygłupiać, a zwłaszcza na koncertach. Najlepiej z całej paczki gotuje. O moim kuzynie też się dowiedziałam czegoś nowego. Ma narzeczoną o imieniu Ariana. Jest w zespole takim jakby Bad boy'em.
Po śniadaniu poszłam do góry z zamiarem ubrania się, w połowie drogi się rozmyśliłam. I tak będę siedzieć tu cały dzień, nie muszę się ubierać. Nie widzę takiej potrzeby. Poszłam do mojego pokoju, wzięłam laptopa i słuchawki, a następnie wróciłam na dłół. Usiadłam na kanapie w salonie, włączyłam urządzenie
i relaksowałam się przy muzyce. Wszyscy byli w pokojach, więc byłam sama. Lubie być sama, chce taka zostać. Chce zostać sama.
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Rozdziału bardzooooooooooo, bardzo długo nie było. Przepraszam ale ta szkoła...Zamęczy mnie, jestem zagrożona z wszystkiego. :c Mam nadzieje że rozdział się podobał. Zachęcam do komentowania i przepraszam jak są błędy :c
Cudo ♡ bardzo ciekawie się zapowiada ;* czekam na next i powodzenia w szkole XD
OdpowiedzUsuń