Co ja mam powiedzieć? Tak panie sędzio, zabiłam własnego ojca. Miałam powody ku temu. Co najgorsze, mogą mnie wsadzić do psychiatryka. Dlaczego mnie to spotkało, dlaczego ja urodziłam się właśnie w tym miejscu, w Manchesterze. Mogłam się w ogóle nie urodzić. Czasami wydaje mi się jakby cały świat uwziął się na mnie, wszyscy ludzie i samo życie. Ale wiecie co, jestem dumna, dumna z tego co zrobiłam, zabiłam tego człowieka, on nie zasługiwał na życie...Ta pomyślcie...Kim ty jesteś żeby osądzać kto ma żyć a kto nie. Jestem nikim, ale ja to wiem że każdy by to zrobił na mym miejscu. Wtedy w tym wypadku, to on powinien zginąć, nie mama. On powinien pojechać wkurzony, on powinien mieć wypadek, nie ona...Była dla mnie wszystkim...Gdyby nie ich kłótnia, ona by nie usiadła za kierownicą, nie podejmowała by decyzji pod wpływem złości, ale nie, ojciec musiał wytykać jej błędy przez cały czas, musiał ją krytykować. Tego dnia nie wytrzymała, wyszła z domu i już nie wróciła, na następny dzień dowiedzieliśmy się że nie żyje...Załamałam się.Wraz ze wspomnieniami napływają łzy, łzy smutku, żalu a przede wszystkim zemsty. Z mojego zamyślenia wyrwał mnie sędzia.
-Panno White...
Chyba muszę spróbować, jest cień szansy na wolność.
-Ja...
Nie mogę nic wykrztusić, na sali panuje cisza, ogłuszająca cisza. Wszyscy czekają na moja reakcje. Musze być silna, to że życie chce abym cierpła, udało się , cierpię. Cierpię jak nigdy dotąd.
-Ro-rok temu...moja mama miała wypadek, zginęła na miejscu. Mój tata zaczął pić, przychodził do domu pijany. Jakiś czas później...zmusił mnie do...do wzięcia jego męskości do ust...Płakałam, krzyczałam i błagałam, nic to nie dało. Nie miał serca. Gdy przestał zamknęłam się w pokoju, chciałam zapomnieć więc sięgnęłam po żyletkę. On...on, zmuszał mnie do robienia tego codziennie, przez dziesięć miesięcy.- Powiedziałam, a z mych oczu poleciało jeszcze więcej łez.
Strasznie się bałam, w sali było nadal cicho. Popatrzyłam na sędziego, gadał z moim oskarżycielem. Po chwili napotkał mój wzrok.W jego oczach dostrzegłam...współczucie? Czy on mi mógł współczuć...Nie to raczej niemożliwe. Dla niego jestem nikim, nikim innym jak tylko morderczynią.
-Werdykt usłyszycie po naradzie.- Powiedział dziwnym tonem.
Wyszedł z pomieszczenia razem z moim adwokatem, oskarżycielem oraz trójką innych mężczyzn. W tym momencie można było usłyszeć szum i szepty. Rozglądałam się po sali, a moje oczy nadal wydzielały łzy. Desperacko szukam czegoś ostrego, abym nie musiała tu siedzieć, abym mogła dołączyć do mamy. Niestety nic. Tak bardzo chce odejść z tego ponurego świata. Nienawidzę swojego życia, nienawidzę ludzi, świata i wszystkich uczuć.
Jakąś chwile potem wrócili. Usiedli, a swój wzrok skierowali na mnie. Wiem że muszę spodziewać się najgorszego. Ze mogą mnie wysłać do wiezienia lub psychiatryka. Mam dopiero 17 lat, nie mogę tak skończyć, nie mogę...
-Emma White, skazujemy Panią na 5 lat pozbawienia wolności, w zawieszeniu na 2 lata. Z powodu iż jest Pani niepełnoletnia trafi pani do domu dziecka, chyba że rodzina panią przygarnie, aż do czasu kiedy pani osiągnie pełnoletność.- Powiedział bez emocji.
Przez chcile panowała cisza, niestety. Ktoś wstał i podszedł do sędziego. Był to chłopak o kruczoczarnych włosach, przez koszulkę widać było tatuaże. Miał ich sporo, w uszach dostrzegłam kolczyki. Skądś go kojarzę, ale za nic nie mogę sobie przypomnieć kto to.
-Wysoki sądzie, jestem Zayn Malik. Emma to moja kuzynka...
A no tak...już pamiętam, zawsze bawiliśmy się razem, był moim przyjacielem. Ale się wyprowadził...słyszałam że poszedł do Xfactora, i że jest bardzo, bardzo sławny.
-Jestem pełnoletni, mógłbym się nią zająć. Mieszkałaby u mnie.- Dokończył.
-Myślę że to by był doskonały pomysł.- Odparł sędzia.
Potem poszli podpisać jakieś papiery, kiedy już to zrobili chłopak do mnie podszedł. Przez chwile się nie odzywał, jakby nie wiedział co powiedzieć.
-Pamiętasz mnie?- Spytał cicho.
-Taa...- Powiedziałam oschle.
-Jedziemy po twoje rzeczy, za 3 godziny mamy samolot do Londynu.- Odparł.
-Cooo?- Krzyknęłam.
On nie odpowiedział tylko ruszył w stronę wyjścia. Podreptałam za nim, nie chce tu zostać. Nie w tym budynku. Podszedł do białego Porsche, a następnie otworzył drzwi od strony pasażera. Wskazał ręką abym wsiadła, niepewnie ale to zrobiłam. Po chwili i on znalazł się w samochodzie. Podczas drogi trwała cisza, byłam zła że muszę mieszkać z gwiazdorem, ci ludzie są bogaci i nadęci. Cóż poradzić...Gdy byliśmy już pod domem, zaparkował pojazd przed brama i wszedł zemną do środka. Weszliśmy do mojego pokoju, zaczęłam się zastanawiać co wsiąść, kiedy zdałam sobie sprawę z tego że nie mam walizki.
-Ugh...Zen, nie mam walizek...
-Zayn, a masz jakiś sklep w okolicy gdzie można kupić?- Westchnął
-Za rogiem.- Odpowiedziałam znudzona
-Zaraz wracam, a ty przygotuj rzeczy aby je spakować.
I wyszedł. Co ja mam spakować do Londynu? Wezmę tylko te ubrania które będę używać. Więcej nie potrzebuje. Ułożyłam wszystkie rzeczy na łózko, w tym samym czasie Zayn wrócił.W rękach miał dwie duże walizki. Położył je na podłodze i pomógł mi w wypełnieniu ich.
Po jakiejś godzinie wszystko było zapakowane.
-Aa...musimy jeszcze Jechać do Hotelu, po moje walizki i po chłopaków.
-Jakich chłopaków?- Zapytałam wnerwiona.
-No Harrego, Nialla, Liama i Louisa. Och tak...zapomniałem ci powiedzieć, bo mieszkamy razem.- Odparł...speszony?
-Genialnie.- Krzyknęłam
Po około 30 minutach byliśmy już przed Hotelem, kuzyn kazał mi czekać w samochodzie, a więc tak zrobiłam. Czy przetrwam cały rok z piątką chłopaków, to jest niemalże niemożliwe. Musze się jakoś odciąć na tę podróż. Wyciągam telefon z kieszeni, zakładam słuchawki na uszy, zamykam oczy i odcinam się od całego świata. Gdy otwieram oczy widzę że Zayn idzie z jakimś chłopakiem. Wyskoki szatyn z burzą loków na głowie. To pewnie ten drugi z zespołu.Wyciągnęłam na chwile słuchawki, w tym momencie akurat wsiedli.
-Cześć jestem Harry.-Chłopak wystawił rękę w moją stronę.
Nie odpowiedziałam mu, ani nie podałam ręki. Włożyłam owe słuchawki z powrotem. Zaczęłam odczuwać wielkie zmęczenie. Powieki stawały się coraz cięższe. W końcu zasnęłam.
♥
Oto i pierwszy rozdział :)
Będą one się pojawiały, mniej, więcej do 3/2 dni :)
Mam nadzieje że jest całkiem dobry :p
Gorąco zachęcam do komentowania :*
Przepraszam jak są jakieś błędy ;c
Całuski :*
G.E.N.I.A.L.N.E !!!! <3
OdpowiedzUsuńOMG.. ! Ale supeer!
OdpowiedzUsuń<3 Zakochałam się <3
OdpowiedzUsuńgive-me-a-chance-niall-horan.blogspot.com
Zapraszam !
Cholera, kolejna książka, w której nie da się nie zakochać. Teraz trzeba będzie przeczytać całość... :-* :-* ♥ ♡ ♥
OdpowiedzUsuń